czwartek, 25 lipca 2013

Zęby w psychosomatyce


Pokarm najpierw dostaje się do ust, gdzie zostaje rozdrobniony zębami. Gryzienie jest czynnością bardzo agresywną, jest oznaką zdolności do ataku, interwencji, napaści. Słabe lub chore zęby wskazują, że ktoś nie potrafi uzewnętrznić czy też wyładować swojej agresji.

Nic tu nie zmienia fakt, że obecnie prawie wszyscy mają słabe zęby, co można stwierdzić już u dzieci. To prawda, tyle, że zbiorowe symptomy świadczą o zbiorowych prob­lemach. We wszystkich wysoko rozwiniętych społeczeńst­wach naszych czasów agresja stała się problemem central­nym. Wysuwa się żądania „dostosowania społecznego”, co przekładając na język potoczny, znaczy tyle samo, co: „stłumcie swoją agresję!” Wszystkie te tłumione agresje naszych kochanych, pokojowo nastawionych, dobrze do­stosowanych do życia w społeczeństwie współobywateli ujawniają się w postaci „chorób” i w tej wynaturzonej formie podobnie dają się we znaki społeczeństwu jak w swej postaci pierwotnej. Dlatego też kliniki są współczesnymi polami bitew społeczeństwa, w którym żyjemy. Tłumione agresje toczą tutaj zażarte boje z ludźmi, których cechują. Tutaj ludzie cierpią na skutek własnej złości, której przez całe swoje życie nie mieli odwagi ujawnić i świadomie przetworzyć.

Nie powinno nas zatem dziwić, jeśli w przeważającej części obrazów klinicznych chorób wciąż natykamy się na agresję i seksualność. To dwa obszary problemów, które człowiek naszych czasów tłumi w sobie najbardziej. Być może ktoś mi na to powie, że wzrost przestępczości i czynów gwałtownych oraz fala seksu przemawiają przeciwko takiej argumentacji. Na to jednak należałoby z kolei odpowie­dzieć, że zarówno brak, jak i wybuch agresji są objawami jej tłumienia. Są to jedynie dwie różne fazy tego samego procesu. Dopiero wtedy, gdy agresja nie wymaga tłumienia i od początku ma swoje określone miejsce, w którym gromadzi się doświadczenia z nią związane, możliwe staje się świadome zintegrowanie agresywnej części naszej osobo­wości z pozostałą. Tak zintegrowana agresja dostarcza nam później energii i witalności, dzięki czemu nie mają miejsca nieopanowane wybuchy agresji, ale również nie występuje nienaturalna łagodność. Taki stan osobowości trzeba sobie jednak wypracować. Trzeba mieć możliwość osiągnięcia dojrzałości przez doświadczenia. Tłumiona agresja prowadzi jedynie do powstawania cienia, z którym trzeba się konfrontować w wynaturzonej formie, jaką jest choroba. To, co powiedziano powyżej, odnosi się zarówno do seksualności, jak i do wszystkich innych funkcji psy­chicznych.

Wróćmy teraz w naszych rozważaniach do zębów, które zarówno u człowieka, jak i u zwierzęcia reprezentują agresję i umiejętność przebijania się (przegryzania się). Często czyni się odniesienia do ludów pierwotnych, którym naturalny sposób odżywiania się pozwalał zachować zdrowe zęby. Te ludy jednak miały całkiem inny niż my stosunek do agresji. Stan naszego uzębienia zresztą, oprócz pewnych uwarun­kowań jednakowych dla wszystkich, jest również sprawą bardzo indywidualną. Oprócz wspomnianej już agresji, zęby świadczą o naszej żywotności, naszej sile życiowej (agresja i żywotność to tylko dwa różne aspekty jednej i tej samej siły, ale oba te pojęcia wywołują w nas różne skojarzenia). Weźmy pod uwagę powiedzenie: „Darowanemu koniowi nie patrzy się w zęby”. Źródłem tego powiedzenia jest zwyczaj zaglądania do pyska koniowi, by po wyglądzie zębów ocenić jego wiek i siłę. Psychoanalitycy interpretują sen, w którym śni się nam, że tracimy zęby, jako wskazanie na spadek formy i energii.

Są ludzie, którzy śpiąc, zawsze zgrzytają zębami, nieraz tak gwałtownie, że trzeba im zakładać specjalne klamry, żeby zupełnie nie starli sobie zębów. Symbolika tego zjawis­ka jest ewidentna. Zgrzytanie zębami oznacza bezsilną agresję. Kto nie potrafi przyznać się za dnia do chęci zaatakowania, musi w nocy zgrzytać zębami tak długo, aż sam zetrze sobie i stępi swoje groźne zęby...

Ludziom o słabych zębach brak witalności, a tym samym zdolności zaatakowania i wykazania siły przebicia. Dlatego mają trudności z ugryzieniem problemu. W re­klamach pasty do zębów często używa się sloganu: „dzięki niej będziesz mógł znowu gryźć!”

Tak zwane trzecie zęby umożliwiają stworzenie pozorów witalności i przebojowości, ale – jak przy każdej protezie – jest to tylko złudzenie i trik, podobnie jak wywieszanie na bramie domu tabliczki z napisem „Uwaga, zły pies!”, gdy się posiada jedynie trwożliwego i rozpieszczonego pieska salo­nowego. Sztuczna szczęka jest tylko „kupionym szczerze­niem zębów”.

Podstawą zębów są dziąsła. Przekładając to na język symboli, można powiedzieć, że dziąsła reprezentują pod­stawę żywotności i agresji, pewności siebie i wrodzonej ufności we własne siły. Jeśli człowiekowi brak pewności siebie, nigdy nie uda mu się aktywnie i energicznie sprostać problemom, nigdy nie będzie miał odwagi rozgryzać twar­dych orzechów lub stawiać oporu. Ufność we własne siły daje konieczne oparcie tej umiejętności, tak jak dziąsła dają oparcie zębom. Nie spełnią jednak swej funkcji, jeśli same są tak wrażliwe, że nawet z błahego powodu krwawią. Krew jest symbolem życia, a więc krwawiące dziąsła pokazują aż nadto wyraźnie, że nawet przy najmniejszym wyzwaniu topnieje nasza pewność siebie i wiara we własne siły.

===============================================
===============================================

Powyższy fragment pochodzi z książki:  
Thorwald Dethlefsen - Przez chorobę do samopoznania

środa, 24 lipca 2013

Ostateczny cel życia

Ostatecznym celem życia jest radość z tu i teraz. Największym osiągnięciem człowieka w życiu jest zrozumienie, że nie musi niczego osiągać. Świadomość, że ten moment, jest wszystkim co można mieć, jest pierwszym krokiem do spełnionego, szczęśliwego życia. Rodzaj energii jaki generujesz w tym momencie rzutuje na Twoją jakość życia.

Tworzenie rzeczywistości, jest tworzeniem teraźniejszości.

Poczuj, pomyśl.... Co tworzysz ?

wtorek, 23 lipca 2013

Czym jest nasza prawdziwa natura?

To czym jesteśmy, może przejawiać się przez nas, tylko w tej chwili.

Tylko od ciebie zależy czy zdobędziesz się na odwagę aby dopuścić Prawdziwego Siebie do głosu.

To czym jesteś jest zawsze z tobą a doświadczyć tego możesz tylko teraz. 

Nie istnieje oświecenie które ma swoje przełożenie w rzeczywistości gdyż nazwanie tego stanu powstało na poziomie umysłu zaś trwanie w tym stanie ma miejsce poza umysłem.

Na duchowej ścieżce nie ma błędów albowiem Wszystko jest Bogiem zaś Bóg jest we Wszystkim.

sobota, 20 lipca 2013

Negatywne emocje

Wszystko co niszczy i zżera nas od środka.  Odczuwanie i silne przeżywanie negatywnych emocji zaburza energetykę ciała. Blokuje swobodny przepływ energii w organizmie i bardzo często powoduje pojawienie się symptomów chorobowych. Jakikolwiek rodzaj stłumienia negatywnych emocji poprzez ciężkie i słodkie pożywienie, alkohol, kawę, papierosy, mięso czy cukier jest gwarantem pojawienia się w przyszłości określonych dolegliwości ciała.

Każda myśl przepływa przez nasz organizm i wywołuje jego fizjologiczną reakcję.

Wszystkie myśli, bez względu na swoją treść, pojawiają się w organizmie najpierw jako energia.



Zapraszam do obejrzenia dość skrótowego wykładu:
Metafizyka chorób - Festiwal Filmów Kontrowersyjnych 2013 

czwartek, 18 lipca 2013

Czym jest choroba?

„Bycie chorym” oznacza, że człowiek wypadł z określonego porządku, że nie żyje on już w zgodzie z zasadami wszechświata. „Bycie chorym” manifestuje się za pośrednictwem określonych symptomów. Symptomy te funkcjonują jako sygnały i mogą – o ile zostaną prawidłowo zrozumiane – wskazać nam istotę choroby i sposób uzdrowienia. Objawy same w sobie nie są chorobą, a więc usunięcie ich jest rzeczą najmniej ważną.

W otaczającym nas świecie istnieje wiele systemów ostrzegawczych, na przykład czerwona lampka przy zamrażarce, która zapala się wtedy, gdy temperatura podniesie się powyżej określonego poziomu. W momencie zapalenia się lampki żaden rozsądny człowiek nie wykręci żarówki, a gdy ona zgaśnie, nie oświadczy z dumą, że właśnie naprawił zamrażarkę. Natomiast podczas „naprawiania” człowieka taki groteskowy proces stale się powtarza. Gdy tylko „zaświeci się” jakiś symptom, lekarz usuwa go i uznaje ten trik za sukces swojej terapii. 

W taki oto sposób powstaje paradoks, że statystyka sukcesów medycyny wykazuje jej nieudolność, niemoc w leczeniu. Każdy stłumiony symptom zmusza bowiem organizm człowieka do sygnalizowania nie wyleczonej choroby na innej płaszczyźnie. Z kolei usunięcie tego nowego objawu przynosi sukces terapii numer dwa i tak dalej.  Zjawisko to znane jest pod nazwą przesuwania objawów.

Najważniejszym i podstawowym krokiem dla chorego jest umiejętność życia w harmonii z chorobą, powiedzenia jej „tak”  a następnie rozpoznania czego chce nauczyć nas dany symptom.
Choroby to zawsze nośniki informacji. Nie istnieją choroby pozbawione sensu.
Leczenie, uzdrawianie oznacza uwalnianie informacji  z choroby. Zakłada to, że stawiamy pytanie o sens choroby.


źródła:
- Thorwald Dethlefsen

Doceń moc swojego zdrowia - mowa symptomów i psychosomatyka chorób


Nocne Rozmowy w Radiu Gdańsk z Fruitosophy

Alani Satori i Piotr Denis w Radiu Gdańsk
audycję prowadzi Hanna Wilczyńska-Toczko

 

wtorek, 16 lipca 2013

Alergie i uczulenia czyli czym skutkuje tłumiona agresja



Alergia to nadwrażliwość na czynniki uznawane przez daną osobę za wrogie. System obronny jest jak najbardziej uzasadniony, gdy chodzi o zdolność organizmu do przeży­cia. System immunologiczny wytwarza antygeny przeciwko alergenom i w ten sposób – z punktu widzenia naszego ciała – stanowi sensowną obronę przeciwko wrogim intruzom.  
W przypadku alergików ta sensowna obrona rozdyma się do przesadnych rozmiarów.  

Alergik rozciąga swój obraz wroga na coraz więcej dziedzin, a więc coraz bardziej się uzbraja, by móc skutecznie walczyć z tak wielu wrogami. Ale podobnie jak w sferze militarnej spirala zbrojeń jest zawsze oznaką agresywności, tak i alergia jest symptomem silnej obrony i agresywności, wypartej w obręb ciała. Alergik ma prob­lemy z własną agresywnością, której jednak najczęściej w siebie nie zauważa, nie przyjmuje jej do świadomości.

W przypadku alergii agresja przemieszcza się ze świado­mości w obręb ciała i tu się wyładowuje. Tutaj ma miejsce atak i obrona, tutaj się walczy i zwycięża. Aby to atrakcyjne zajęcie nie skończyło się zbyt szybko z braku wroga, czyni się wrogami zupełnie niewinne obiekty: pyłki kwiatowe, sierść kota i konia, kurz, środki piorące, dym, truskawki, psy lub pomidory. Wybór jest nieograniczony. Alergik nie cofa się przed niczym – w ostateczności walczy ze wszystkimi i z każdym, dając jednak najczęściej priorytet niektórym czynnikom symbolicznym.
Wiadomo, że agresji zawsze towarzyszy strach. Czło­wiek zwalcza tylko to, czego się boi. Przyjrzawszy się bliżej najczęściej występującym alergenom, zorientujemy się bez trudu, jakie dziedziny życia napawają alergika tak wielkim lękiem, że zaciekle zwalcza ich symbolicznych reprezentan­tów. Pierwsze miejsce zajmuje sierść zwierząt domowych, przede wszystkim kotów. Sierść kota, jak i sierść w ogóle kojarzy się ludziom z przymilaniem się, pieszczotami. Jest miękka i miła, przytulna, a jednak „zwierzęca”. Jest sym­bolem miłości i stosunku seksualnego (porównajmy choćby „przytulanki”, z którymi dzieci kładą się spać). Podobnie futerko królika. W przypadku konia silniej eksponowane są czynniki zmysłowe, w przypadku psa – agresywne, ale te różnice są subtelne i nie mają większego znaczenia, gdyż symbol nigdy nie ma wyraźnie zarysowanych granic.

Tę samą dziedzinę życia reprezentują pyłki kwiatowe, ulubiony alergen wszystkich osób skarżących się na katar sienny. Pyłki są symbolem zapłodnienia i rozmnażania, tak jak „dojrzała” wiosna jest tą porą roku, w czasie której najczęściej „cierpią” chorzy na katar sienny. Takie alergeny, jak sierść zwierzęca i pyłki świadczą o tym, że „miłość”, „seksualność”, „popęd” i „płodność” są bardzo silnie obarczone lękiem i dlatego alergicy tak agresywnie je odpierają, to znaczy nie dopuszczają ich do siebie.

Lęk przed wszystkim, co nieczyste, brudne, skażone wyraża się z kolei alergią na kurz. (Porównajmy takie wyrażenia, jak brudna robota, prać brudy, żyć w czystości itd.) Alergik, który próbuje unikać alergenów, stara się również unikać pewnych, odpowiadających im, obszarów życia, w czym chętnie służy mu pomocą pełna zrozumienia medycyna i otoczenie. W swej walce chory nie cofa się przed niczym – usuwa zwierzęta domowe, nie pozwala palić w swojej obecności itp. Tyranizując otoczenie, alergik znajduje dobrze zamaskowane pole działania, na którym może manifestować swoje tłumione agresje.
Metoda „odczulania” sama w sobie jest dobra, lecz jeśli ma być naprawdę skuteczna, powinno się nią leczyć nie ciało, lecz psychikę. Alergik może się wyleczyć dopiero wtedy, gdy nauczy się świadomie stawiać czoło tym dziedzi­nom życia, których unika i przed którymi się broni, gdy uda mu się wpuścić je do swojej świadomości i zaakceptować. Wspierając alergika w jego działaniach obronnych, oddaje mu się niedźwiedzią przysługę. On powinien się pojednać ze swoimi wrogami, pokochać ich. Nawet zagorzały materiali­sta musi zrozumieć, że alergeny oddziałują na alergika wyłącznie symbolicznie, a nie fizyczno-chemicznie. Aby wystąpiła alergia, konieczny jest bowiem udział świadomo­ści. Pod narkozą na przykład nie występują alergie, w psy­chozie również nie. Tymczasem nawet fotografia kota lub dymiąca lokomotywa na ekranie wywołują u astmatyka atak choroby. Reakcja alergiczna jest całkowicie niezależna od materii alergenu.

Większość alergenów uzewnętrznia to, co jest samym życiem: seksualność, miłość, płodność, agresję, brud. We wszystkich tych dziedzinach życie przejawia się najpełniej. I właśnie ta żywotność, domagająca się uzewnętrznienia, napawa alergika lękiem – jest on przecież nastawiony wrogo do życia. Jego ideałem jest sterylność, brak skażeń, niepłodność, świat wolny od popędów i agresji – a więc stan, który nie zasługuje raczej na miano „życia”. Nic dziwnego zatem, że alergia w niektórych wypadkach może przerodzić się w zagrażające życiu choroby z autoagresji, w czasie których organizm tych jakże delikatnych ludzi toczy tak zaciekłe .bitwy, aż sam siebie zniszczy. Wtedy to obrona, zamykanie się w sobie, izolowanie się osiąga formę najwyższą, która swe spełnienie znajduje w trumnie – za­mkniętej przestrzeni wreszcie wolnej od alergenów...

Alergia = zmaterializowana agresja

 

Alergik powinien zadać sobie następujące pytania:
1. Dlaczego nie jestem w stanie zatrzymać swej agresji w świadomości, lecz wypieram ją w obręb ciała?
2. Jakich dziedzin życia lękam się tak bardzo, że aż ich unikam?
3. Na jakie problemy wskazują moje alergeny? (Seksualność, popęd, agresja, rozmnażanie, brud w sen­sie ciemnych stron życia.)
4. Do jakiego stopnia wykorzystuję swoją alergię, by mani­pulować otoczeniem?
5. Na ile jestem gotów otworzyć się na miłość?






PRAWDOPODOBNA PRZYCZYNA
Na kogo jesteś uczulony?   Wypieranie się własnej mocy.

NOWY WZORZEC MYŚLENIA
Świat jest bezpieczny i przyjazny.   
Jestem bez­pieczny.

Jestem w zgodzie z życiem.



źródła:
- Thorwald Dethlefsen
- Louis Hay